Do finału Indywidualnych Mistrzostw Europy 2018 zostało:


ŻUŻEL NA ŚLĄSKIM, SEC
07.09.2018, 10:21

PETER KILDEMAND: WIERZĘ W SWOJE MOŻLIWOŚCI


To nie jest najlepszy okres w karierze Petera Kildemanda. Przed laty Duńczyk rozpalił nadzieje sympatyków czarnego sportu i jawił się jako wschodząca gwiazda dyscypliny. W ostatnim czasie jego skuteczność nieco spadła, ale w tym roku całkiem dobrze radzi sobie w Tauron Speedway Euro Championship. „Pająk” cały czas wierzy, że może wrócić na właściwe tory.

- Gdybym wszystko wiedział, to mógłbym dokonać odpowiednich zmian. W moim odczuciu, to są głównie problemy sprzętowe, ale wygląda na to, że powoli zmierzamy w odpowiednim kierunku. Mam nadzieję, że potrzeba nam jeszcze tylko trochę czasu i będę w stanie wrócić do formy, którą prezentowałem jakiś czas temu – mówi Peter Kildemand, pytany o przyczyny słabszej dyspozycji w ostatnich sezonach.

Tegoroczny awans Petera Kildemanda do Indywidualnych Mistrzostw Europy był sporym zaskoczeniem. Na początku sezonu zawodnik nie imponował zbyt wysoką formą i nie zawsze mieścił się w składzie Grupy Azoty Unii Tarnów. Słabsze występy powodowały, że był zmieniany przez kolegów z drużyny. Mimo tego, Duńczyk przebrnął eliminacje w Debreczynie, a następnie zajął piąte miejsce w SEC Challenge w Terenzano.

Występy w Tauron Speedway Euro Championship zaczął od szóstego miejsca w Gnieźnie. W pokonanym polu zostawił m.in. obecnego Mistrza Europy, Andrzeja Lebiediewa, czy aktualnie walczących o medale Leona Madsena i Roberta Lamberta. Jeszcze lepiej było w lipcowych zawodach w Gustrow, gdzie zdobył dziesięć punktów i uplasował się na piątym miejscu. Co prawda, brakowało wisienki na torcie, w postaci awansu do wielkiego finału, ale takie otwarcie europejskiego czempionatu mogło zadowalać duńskiego zawodnika. On jednak nie popadał w przesadny optymizm i skupiał się na poprawie swoich osiągnięć.

- Tak naprawdę nigdy nie powinieneś być w stu procentach zadowolony ze swojego wyniku. Zawsze chcesz wygrywać jeszcze więcej. Wydaje mi się, że w ostatnich miesiącach poczyniłem delikatny progres. Potrafię punktować na różnych torach. Jestem bardziej konsekwentny. Chciałbym nadal podążać tą drogą – twierdzi Kildemand.

Postępy Petera Kildemanda dało się dostrzec nie tylko w Tauron Speedway Euro Championship, ale także w polskiej PGE Ekstralidze. Co prawda, to nie był poziom, który prezentował przed laty w zespołach z Częstochowy czy Rzeszowa, ale w niektórych meczach dorzucał znacznie więcej punktów, a momentami zbliżał się do dwucyfrowych zdobyczy. Rodzi się pytanie jakie zmiany zaszły w jego boksie?

- Nie zmieniałem zbyt wiele. Do każdych zawodów podchodzę z wiarą i nadzieją, że tym razem będzie lepiej. Ostatnio zaczynam odczuwać coraz większy komfort na motocyklu. Dla mnie to duży krok naprzód – zdradza „Pająk”.

W dwóch ostatnich rundach Tauron Speedway Euro Championship, Peter Kildemand chciał poczynić dalszy progres i znaleźć się na podium. W Daugavpils pojechał jednak najsłabsze zawody w tym sezonie i zajął odległe dziewiąte miejsce. Taką samą pozycję zajmuje obecnie w klasyfikacji generalnej, ale do czołowej piątki, gwarantującej utrzymanie w cyklu, traci zaledwie trzy punkty. Do Chorzowa pojedzie zatem z bojowym nastawieniem, bo wciąż może nadrobić brakujący dystans.

- Awansu do Indywidualnych Mistrzostw Europy nie traktuję jako niespodzianki. Cieszę się, że udało mi się znaleźć w tym gronie. Przede mną ostatnia runda i sam niebawem przekonam się na co mnie stać. Wiadomo, że chciałbym zdobyć medal, ale widzę, że to może być trudne zadanie. To nie znaczy, że przestanę walczyć – zapewnia Peter Kildemand.

Zawody indywidualne znacząco różnią się od występów ligowych. W takich turniejach zawodnik pracuje wyłącznie na swoje konto. Na torze myśli o indywidualnym wyniku i nie musi rozglądać się za kolegą z pary. Ewentualne niepowodzenie wpływa wyłącznie na jego pozycję, a nie na położenie całego zespołu. W polskiej PGE Ekstralidze Kildemandowi towarzyszyła spora presja. Do Tarnowa sprowadzano go jako jednego z potencjalnych liderów i zawodnika, który pomoże w utrzymaniu ekstraligowego bytu. Słabsze mecze nie pomagały w budowaniu jego pozycji, a w konsekwencji okazały się jedną z przyczyn spadku do Nice 1.LŻ. Czy w takiej sytuacji łatwej jeździ się w zawodach indywidualnych?

- Nie, absolutnie. W Indywidualnych Mistrzostwach Europy mamy naprawdę mocną stawkę i każdy wyścig jest wymagający. Nie można podchodzić do tego w taki sposób, że gdzieś będzie łatwiej. Zawsze trzeba być w pełni skoncentrowanym – przyznaje Duńczyk.

Przed laty Peter Kildemand zaliczał obiecujące występy na arenie międzynarodowej. W 2014 roku został Wicemistrzem Europy. W tym czasie trzykrotnie stawał na podium pojedynczych zawodów Tauron Speedway Euro Championship. Był drugi w Gustrow i Holsted oraz trzeci w Częstochowie. Poza tym zaliczył ponad 30 startów w cyklu Grand Prix. Pięć razy meldował się w czołowej trójce, a dwa turnieje wygrał. W ostatnich sezonach stracił jednak miejsce w mistrzowskich imprezach, a poza tym wypadł z duńskiej kadry. Awans do Indywidualnych Mistrzostw Europy można uznać za pewien przełom. Czy powrót do światowej czołówki jest jeszcze możliwy?

- Pewnie, że tak. Wszystko może się zdarzyć. Gdybym nie myślał, że mogę wrócić na szczyt, to nie byłoby sensu uprawiać tej dyscypliny. Cały czas wierzę w swoje możliwości. Wydaje mi się, że wszystko wokół mnie może się jeszcze ułożyć, a ja będę potrafił znaleźć odpowiednie ustawienia sprzętu. Czuję, że w końcu musi się udać – podsumował Peter Kildemand.

Wielki Finał TAURON Speedway Euro Championship 2018 odbędzie się 15 września na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Bilety od 19 złotych można nabywać za pośrednictwem eBilet.pl oraz zuzelnaslaskim.pl.

Powrót
OneSport FIM Europe
Eurosport
WP Sportowefakty.pl Tygodnik Zuzlowy Dziennik Zachodni Przegląd Sportowy RMF Maxxx
TAURON GLS ForBet Ngine GTV Hoegert Trans MF Tyskie MSiT
Auto Frelik Gloss Manta Marma Toyota Mikolajczak Atlantic Extreme Hobby Niepodlegla Hotel Diament Peri Valtra Cat Stadion Śląski Śląskie Śląskie Lotto